Lifestyle

5 szybkich i niezawodnych śniadań (wegańskich)

Zacznijmy od tego, że nigdy nie byłam fanką śniadań. Wstając rano zaczynałam od kawy (w czasach szkolnych herbaty). Pierwszy posiłek był dopiero około 11, a potrafiłam też iść do szkoły i zjeść dopiero po niej. Bardzo niezdrowo, prawda? Dziś coś takiego jest nie do pomyślenia.

 

Zalążki zmian dokonały się dopiero, gdy zaczęłam chodzić na siłownię, robić research o zdrowym odżywianiu, ale przede wszystkim – jak poszłam do pracy. Wysiłek fizyczny sprawił, że to jedzenie było potrzebne bardziej, by nie czuć się w połowie dnia naprawdę słabo. Trzęsące się ręce czy ogólne osłabienie organizmu to objawy, które mi towarzyszą, gdy zjem za mało.

 

Nie chciałam dziś jednak pisać o zaburzeniach odżywiania (moje były bardziej z lenistwa, niż jakiejkolwiek choroby).

To, jak zmieniło się podejście do jedzenia, a zwłaszcza śniadań w ostatnich czasach, jest niesamowite. Jak wyglądała owsianka za szkraba, a jak wygląda teraz? No właśnie. Oczywiście, że czasem wleci kanapka z samym ogórkiem, jednak zdecydowanie staram się, żeby moje jedzenie było bogate w składniki i estetyczne. Lubię je takie. Nie tylko ze względów wizualnych, ale pakując do posiłku różne elementy, jak orzechy, pestki, czy po prostu coś kolorowego – wzbogacamy posiłek o witaminy. Jeszcze dwa lata temu nie widziałam sensu kupowania opakowania borówek za siedem złotych. Dziś zawsze są w mojej lodówce, bo dodaje je do każdego śniadania na słodko.

Czy możemy w końcu przejść do rzeczy?

Oto moje pomysły na zdrowe i przyzwoicie szybkie śniadania.

Owsianka

Od razu dodam, że do żadnych z tych „przepisów” nie ma składników, których trzeba się trzymać. Robię je z tego, co aktualnie mam i można to dowolnie pod siebie układać. Płatki owsiane zalewam ciepłą wodą, by szybciej się namoczyły. Zdarza się, że ugotuję na mleku (w moim przypadku sojowym) i smutna prawda jest taka, że wtedy bardziej mi smakuje. Nie należę jednak do ludzi, którzy lubią spędzać w kuchni cały dzień, więc zazwyczaj wybieram szybszą opcję. I to koniec filozofii. Kroję świeże owoce, wrzucam bakalie, trochę płatków typu musli i czasem daję łyżkę jakiegoś słodzidła.

Na owsiankę ze zdjęcia składają się:

  • płatki owsiane na wodzie
  • banan pokrojony na plastry
  • parę suszonych daktyli
  • borówki
  • łyżka masła orzechowego
  • chipsy kokosowe na wierzch
  • mieszanka musli do posypania

Smoothie bowl

Powiem Wam z głębi serca, że to moja ulubiona opcja. Wymaga niestety ubrudzenia blendera i odrobinę więcej czasu, ale najbardziej cieszy me oko i podniebienie. Sprytny sposób na przemycenie zielonych liści, jeśli nie jesteście fanami. Dobre miejsce na superfoods i dodatki, które zalegają Wam w szafkach. Cała magia polega na zblendowaniu banana z odrobiną mleka (w moim przypadku roślinne). Warto dodać do kielicha też trochę płatków owsianych, siemienia lnianego lub chia. Świetne z jarmużem lub szpinakiem. Do tego standardowo przetrzepujemy kosz z owocami i półki lodówki w poszukiwaniu wszystkiego, co może się nadać i voila!

Na smoothie bowl ze zdjęcia składa się:

  • zblendowane dwa banany z odrobiną mleka sojowego
  • nasiona chia
  • borówki
  • suszone daktyle
  • mieszanka musli
  • łyżka masła orzechowego
  • ciastka granola z Lidla za złotóweczkę/paczka!

Koktajl

Choć w zimę ich u mnie zdecydowanie mniej, niż w porze wiosennej i letniej, to nadal świetny pomysł. Gdy nie masz ochoty nic jeść, a wiesz, że wypada żołądek obudzić – daj mu koktajl. Świetny sposób na przemycenie do organizmu liści, za którymi niekoniecznie przepadasz w formie stałej. Wrzuć owoce do kielicha blendera i zalej wodą (a na przykład z sokiem jabłkowym jeszcze lepsze!). Dodaj szpinaku czy jarmużu, chia.

Na ten ze zdjęcia składa się:

  • jeden banan
  • jedna pomarańcza
  • sztuka kiwi gold

ps. owoce były na tyle soczyste, że nie czułam potrzeby dodać wody/soku

Tofucznica

Jeśli nie możecie lub nie chcecie jeść klasycznej jajecznicy, to polecam tofucznicę (i kalafiornicę, ale to może innym razem). Podgrzewam olej na patelni i wkruszam do niej pół lub całą kostkę tofu (do zdobycia już w każdym markecie). Są różne odmiany, od naturalnej przez bazyliową do wędzonej i ta ostatnia opcja jest moją ulubioną. Można dodać każde „pasujące do jajecznicy” warzywo, na przykład świeże lub suszone pomidory. Kluczowe są przyprawy. Sól, pieprz i dająca żółty kolor kurkuma. Polecam też użycie czarnej soli (do zdobycia w sklepach ekologicznych, wegańskich czy na internecie), która daje „jajecznego” posmaku. Tylko nie przesadźcie, bo o to łatwo. Tofucznica dobrze komponuje się w towarzystwie dobrej kromki chleba lub bułki oraz posypki z szczypiorku.

Bułki / kanapki

Zdecydowanie preferuję słodkie śniadania. Chciałabym powiedzieć, że przez to mam zmniejszone parcie na słodycze, ale nie wiem ile w tym prawdy. Bazą pod moje słodkie bułki / kanapki jest dżem a ostatnio i zawarłam związek z masłem orzechowym. Na wierzch daje moje ulubione owoce i choć z pozoru mogą nie pasować, no bo jak to bułka z mandarynkami to uwierzcie mi, że to zgrana para.

Do kanapek ze zdjęcia dodałam:

  • masło orzechowe
  • pokrojonego banana
  • borówki

Jakie są Wasze ulubione śniadania? Koniecznie dajcie znać!

Please follow and like us:
error

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *