Detroit Become Human – gra, która zatrzęsła moim światem

Detroit Become Human – gra, która zatrzęsła moim światem

Cześć! Przychodzę do Was z świeżą raną. Detroit Become Human. Wielu zna, wielu lubi. Przede wszystkim wielu mówi, że to gra mocna. Było o niej ostatnio głośno przez darmowy dostęp z posiadanym playstation plus. Wtedy też i ja pierwszy raz ją sprawdziłam.  Gdy odpalając ją pierwszy raz usłyszałam, że „siada na głowę”. Machnęłam tylko ręką.

Przerwałam swoją rozgrywkę w Horizon Zero Dawn na rzecz tej rzekomo krótkiej gry, o której tak wszyscy mówili. Z każdej strony słyszałam, że jest dobra. Jakimś cudem wcześniej w ogóle nie natknęłam się na ten tytuł, nie widziałam trailera, gameplayu ani nawet o czym jest. Całkowite klapki na oczach, jak to mówią.

Przywitała mnie piękna grafika i jeszcze piękniejsza muzyka. Od pierwszych chwil spodobało mi się sterowanie i to, że gra „bardzo nam pomaga”. Wydawała się banalnie prosta i skupiająca uwagę na historię. Wróć, na trzy historie. Przyjazne sterowanie i szeroki wybór interakcji. To bardzo miła i przyjemna gra,w której możemy umyć naczynia i pograć na pianinie… A potem otworzyłam szeroko oczy.

Nie chcę opowiadać ani zdradzać fabuły – może nadal wielu z Was w to nie grało.

To, dlaczego o tym dzisiaj czytacie jest to, że mam po Detroit Become Human wyrwę w sercu. Ten „symulator moralności” stawia przed nami z każdym rozdziałem coraz trudniejsze decyzje do podjęcia. Postacie i historia są napisane w niesamowity sposób. Nie wiem, czy wszystkie produkcje od Quantic Dream są takie, bo to pierwsza, z którą mam styczność – ale na pewno nie ostatnia. Nie wiem, jak dużo gier pozwala Ci myśleć, że robisz dobrze, a potem policzkuje Cie konsekwencjami. Nie wiem też, czy jakaś inna manipuluje Tobą tak, że zaczynasz wątpić w słuszność swoich wyborów. To boli.

View this post on Instagram

[Eng below ⤵️] Skończyłam Detroit become human I czuję, że strasznie to na mnie wpłynęło Tak pusto mi w środku teraz trochę . Ogladaliscie nowego króla lwa? Płakałam z 5 razy :D. . Ogólnie to strasznie dziwny dzień, jakiś refleksyjny, spokojny, melancholijny i zawierający inne jesienne określenia, ale nie, że zły, bo dobry 😂☔ . I finished Detroit become human. It was though. I have So many feels right know. It was so hard, doing the right Thing. I feel So empty now. . #detroitbecomehuman #connor #dualshock #controller #ps4 #ps4game #ps4games #ps4girl #playstation4 #playstationpolska #playstationnation #4theplayers #girlgamer #gamergirl #girlswhogame #polishgamer #gaminglife #console #gamingfolk #gaming #instagaming #instagamer #playinggames #gamingaccount #funkopop #funkovinyl #switch #nintendoswitch

A post shared by Karii⚔️|| Karolina🏹 || Gamer🎮 (@lavender.gaming) on

Grę można skończyć na wiele sposobów. Po tym, jak pierwszy raz zobaczyłam napisy końcowe – nie mogłam w to uwierzyć. Nie mogłam po prostu wzruszyć ramionami i wrócić do Horizona. Czułam okropne wyrzuty sumienia, czułam, że muszę naprawić swoje błędy – dopiero wtedy zaznam spokoju. Zaczęłam od nowa. 

Pragnę w tym miejscu wtrącić, że choć kocham gry, raczej prowadzę krótkie sesje po godzinie lub dwie.

Grałam, grałam i grałam. Grałam po osiem godzin bez odejścia od konsoli, grałam do czwartej nad ranem. Udało się.  Skończyłam, więc mogę już wrócić do rzeczywistości, prawda?

Otóż nie. Poczułam się strasznie przywiązana do bohaterów (zwłaszcza do jednego *wink wink*). Przeszło mi przez myśl, a może zrobię platynę?

Wtrącę się po raz drugi – nie platynuję gier. Nie umiem, nie nadaję się, nie mam cierpliwości i chęci. Gram dla przyjemności i męczenie się z czymś dla pucharka nie jest w moim stylu. 

Przejrzałam trofea i cmoknęłam z niezadowoleniem. Grę trzeba przechodzić trochę inaczej, robić inne rzeczy, podejmować inne decyzje. Gdy doszłam do momentu, w którym puchar kazał mi podjąć decyzję niezgodną ze mną – zamarłam. Nie mogłam. Nie potrafiłam. To strasznie śmieszne, prawda? Nie byłam w stanie, choć to tylko gra! 

Próbowałam ponownie, parę razy zamknęłam oczy, czy tłumaczyłam się sama przed sobą, że to tylko puchar. Nie nadpisywałam historii, więc teoretycznie się nic nie zmieniało. W tej chwili zdaje się, że zostało mi ich cztery. Cztery trofea, ale znowu się zablokowałam. Nie zamierzam ze sobą walczyć i żadne tłumaczenie już nie jest w stanie mnie przekonać.

To jest ten moment, kiedy powinnam dać sobie spokój i zająć się czym innym. Iść naprzód, włączyć co innego. Zamiast tego zaczęłam włączać grę każdemu gościowi, który u mnie był i po prostu obserwowałam jego gameplay. Jestem pod wrażeniem, jak każdy jest inny i podejmuje różne decyzje. Niesamowite. Zaczęłam też googlować. Obejrzałam chyba każdy materiał na youtubie i doglądałam tożsamości aktorów stojących za bohaterami. Obsesja? No raczej.

Jako ciekawostkę powiem Wam, że aktor Connora – Bryan Dechart, to streamer, który grał na swoich lajwach w grę, w której był. 

Chciałabym to jakoś podsumować.

Detroit Become Human to mocna gra. Znalazła się na liście moich ulubionych zaraz obok Final Fantasy XV. Jest niesamowita i jeśli tylko nie mieliście okazji w nią zagrać – zdecydowanie musicie. Zdaję sobię sprawę, że wielu też grało. Proszę, zabierzcie głos i powiedzcie o swoich odczuciach. Zrobiliście platynę bez chwili zawahania? To tylko gra, prawda? Czy może wczuliście się w to tak bardzo, jak ja? Dajcie znać i do zobaczenia!

Please follow and like us:
error

2 thoughts on “Detroit Become Human – gra, która zatrzęsła moim światem

  1. W 100% zgadzam się z artykułem. Niedawno również skończyłem Detroit i nie mogę się zmusić do zrobienia platynki – nie przez to, że jest ona trudna do zrobienia, po prostu sumienie mi na to nie pozwala. Wszystkim szczerze polecam tą grę, a autorce artykułu radzę nadrobić Heavy Rain’a – te same emocje 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Back to top