Instagram

Ebook o instagramie – .projekt: influencer od Alabasterfox

Mam konto na instagramie od 6 lat. Pamiętacie czasy, gdy każde zdjęcie otulone było innym filtrem, często z bardzo mocną winietą? Jak spojrzycie na moje konto z czasów jego początku (no dobra, do całkiem niedawna), to nic nie trzymało się przysłowiowej kupy, ale ja nie o tym.

Instagram stał się na tyle ważną częścią mojego życia, że bez niego czułabym się jak bez ręki – to pewnie już któreś stadium uzależnienia, ale od tej używki raczej nie umrę. Gdzieś w momencie, gdy po raz pierwszy przeprowadzałam się „na swoje” zauważyłam swojego rodzaju przełom. Zdjęcia zaczęły być przemyślane, bardziej estetyczne i ogólnikowo ładniejsze. Moje zdjęcia jednak stały się dopiero (zaryzykuję stwierdzeniem) spójne w lutym 2018 roku. Zaczęłam wtedy bardziej obserwować „lifestyle” i czerpać z niego. Zaczęłam naprawdę doceniać zdjęcia, które robiłam i dostrzegać emocje, które wywoływały.


Fun fact. Wiecie, że dopiero w lipcu zeszłego roku ujednoliciłam mój instagramowy feed stosując podobne, pasujące do siebie zdjęcia i jednolity filtr dla każdego z nich?

W skrócie, zanim zauważycie, że ta historia prowadzi donikąd: wciągnęłam się w instagram i z każdym dniem próbuję go rozwijać. Chcę traktować go bardziej „serio serio”. Te wszystkie „pinterestowe” wnętrza stały się prawdziwe, i do tego na moim koncie chcę dążyć.
Moim instagramowym celem jest mieć takie właśnie „pinterestowe” konto, które w odbiorcach wywoła szczęście, uczucie przytulności i to, że to jest prawdziwe i namacalne. Jestem wciąż na początku tej wyboistej drogi, ale ciągle prę naprzód.

Dlatego kupiłam dwie książki o instagramie.
Obie dzień po dniu. Dziś o tej pierwszej.

Ebook od Alabasterfox, .projekt: Influencer

To, co uderza od pierwszego przejrzenia, to ta przepiękna oprawa wizualna. Czy to w ogóle możliwe? To jest poziom, na który chcę kiedyś wejść.

Treść ebooka jest tak trafiona w punkt, że czytałam nieraz zdanie po kilka razy, by wchłonąć jak najwięcej wiedzy z tego pdfa. Prowadzi nas od samego początku, od uzupełniania własnego konta, przez rolę hashtagów i usprawnienia w postaci aplikacji. Adrianna wspomina też o algorytmie i tej ciemniejszej stronie instagrama. Każda kartka to bardzo wartościowa treść, na którą składa się wiedza i doświadczenie, którego bez wątpienia jej nie brakuje. Estetyczny, pisany przyjaznym językiem tekst przeplatany jest pięknymi, autorskimi ujęciami z aparatu. Bardzo żałuję, że nie mam wersji papierowej, choć strach się bać, ile by wtedy kosztowało, bo za 94 stronicowego ebooka trzeba zapłacić 50 zł. Myślę jednak o wydrukowaniu, ponieważ z pewnością będę do niego wracać, bo ciężko zastosować się od razu do wszystkich zawartych w nim rad.

No dobra bo same ochy i achy, ale czy to działa?

Nie uważałam, żeby moja sekcja „o mnie” była jakaś tragiczna. Po przeczytaniu rozdziału jednak nieco zmieniłam stos emotek i krótkich haseł na opis tego co robię i lubię. Wydaje się teraz nieco bardziej profesjonalny i wygląda dojrzalej. Jeśli chodzi o tworzenie treści to element, nad ktorym najbardziej chcę pracować – w moim mniemaniu jest najtrudniejszy. No bo jak od razu robić piękne zdjęcia rodem z magazynów? Trochę zrzucam winę na kiepskie, zimowe oświetlenie, ale wiem, że muszę po prostu wciąż się uczyć robić lepsze zdjęcia ;). Na pewno pomaga mi w tym systematyczność. Staram się mieć zawsze parę zdjęć „do przodu”, ale jeśli tylko mam troszkę więcej czasu – robię zdjęcia.

Adrianna zwraca uwagę na siłę hashtagów. Choć wszyscy wiemy, że są i trzeba ich używać, to często wklepujemy te najpopularniejsze i dziwimy się, że nic się nie dzieje. No, może nie „my”, ale ja. Zaczęłam uważniej je dobierać i traktować ich powagę na tym samym poziomie, co zdjęcie.

Wiedzieliście, że są aplikacje, które pomagają nam w doborze hashtagów?

Ebook zwraca też uwagę na kwestię zaangażowania, ktorej zdecydowanie u mnie brakowało. Bo wstawić zdjęcie i obserwować napływające serduszka to miło, ale to nie wszystko, i przyznaję się, że o tym zapomniałam. Budujecie społeczność, więc bądźcie dla nich. W książce nie brakuje też strony technicznej i wykorzystanie możliwości, które oferuje aplikacja dla swojego rozgłosu.


Jeśli chcecie potraktować swojego instagrama „serio serio”, to szczerze Wam polecam tego ebooka. Może i koszt jest wysoki jak na ilość stron, które oferuje, ale myślę, że warto. Nie odczułam, że to, co czytam, to wyguglane informacje w pięć minut. To wiedza płynąca z doświadczenia.

Czekam na więcej publikacji od Alabasterfox.

Jesteś moim guru i „jak dorosnę”, to chcę być taka, jak Ty.

Please follow and like us:
error

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *